#66 Morderstwo na starej plebanii || Jill McGown





Tytuł:  Morderstwo na starej plebanii 
Autor:  Jill McGown
Wydawnictwo: ZYSK I SKA
Liczba stron: 400
Data wydania: 18/12/2017




" - Na plebanii, uwierzyłabyś?
Mamy swoje Morderstwo na plebanii".





   W przypadku Morderstwa na starej plebanii mamy do czynienia z prawdziwym klasykiem kryminału, ponieważ w oryginale książka miała swoją premierę w 1988 roku. Jeżeli ktokolwiek waha się nad przeczytaniem tej pozycji to niech to zrobi chociażby dlatego, aby zobaczyć te prawdziwe początki kryminału. Od takiej klasyki wszystko się zaczęło. Jill McGown wyznaczyła w tamtych latach nowy, wyższy poziom dobrego kryminału. 


Graham Elstowa  zostaje zamordowany w domu pastora, ojca jego żony Joanny. Nie było to szczęśliwe małżeństwo, a do rękoczynu dochodziło nie raz. Nikt nie lubił Grahama, nawet sam pastor. Przy tej zbrodni podejrzany jest każdy. Każdy miał motyw, jednak kto tak naprawdę zabił?

Pastor, plebania, morderstwo - lepszego pomysłu na fabułę kryminału chyba nie można sobie wyobrazić.  Ogromnym minusem książki jest jej rozkręcenie się. Brak akcji przez pierwsze sto stron jednak odpycha. Nie pamiętam kiedy wynudził mnie aż tak początek jakiejś książki. Jednak po długim, nudnym wstępie przechodzimy do śledztwa. Poznajemy naszych głównych bohaterów, czyli sierżant Judy Hill oraz inspektora Loyda. Na pierwszy rzut oka detektywi mają własną teorię i wydaje się, że bardzo szybko zamkną sprawę. Jednak spory napływ nowych faktów bardzo zagmatwa sprawę. Jak książka nudziła na początku tak po setnej stronie trzyma w napięciu do samego końca. Pojawiło się bardzo dużo wątków pobocznych, dodatkowo mamy "nasze morderstwo" oraz oczywiście bliższe poznanie naszych śledczych. 

Gdyby nie ten nieszczęsny początek to książkę oceniłbym 10/10.  Nie była to wybitna intryga, ale piękno i wyjątkowość tej książki leżą w prostocie. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie lekko zirytowała, a mianowicie "Agatha Christie nie napisałaby tego lepiej". To znajdziecie w opisie książki. Ale niestety jak dla mnie jest to rzucenie słów na wiatr. Poprzez takie własnie porównania czasami mamy za duże wymagania co do książki.


Czy książka jest warta poświęcenia czasu? Z perspektywy tego co czytam, a jest to literatura współczesna była to bardzo zwykła książka. Wymagających ostrzegam. Ale jeżeli jesteście ciekawi klasyki to z czystym sumieniem polecam :)



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:


4 komentarze:

  1. Książkę dodaje do swojej listy książek, które muszę zdobyć! Rzeczywiście, klasyk więc warto się zapoznać :) A sama historia zdaje się wciągać :)
    Pozdrawiam, Daria z book-night

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaiłam się na ta książkę i czaiłam i chyba najwyższy czas się za nią zabrać, tym bardziej że zbiera praktycznie same pozytywne recenzje :)
    Znając życie, w tym roku znowu dowale sobie taką listę czytelnicza że za żadne skarby nie będę w stanie się wyrobić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio trafiam na dużo książkek, które mają słabe i nudne początki, chociaż na szczęście wszystko później się rozkręciło. Jednak ja wolę jak akcja rusza od razu "z kopyta", dlatego tę książkę sobie odpuszczę. Co do wygórowanych porównań.. Bardzo tego nie lubię! Czytelnik podwyższa sobie naprawdę wysoko poprzeczkę, a później w większości przypadków okazuje się, że jest rozczarowany z pozycji, która miała być świetna.. :)

    Pozdrawiam,
    www.maobmaze.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 BartoszCzyta , Blogger