piątek, 20 października 2017

Wołanie kukułki || Robert Galbraith (pseud.J.KRowling)

Tytuł:       Wołanie kukułki
Autor:       Robert Galbraith               (J.K Rowling)
Seria/cykl:  TOM I
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron:451
Moja ocena:  9/10


"Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów."







   Jako ogromny fan twórczości J.K Rowling musiałem w końcu przeczytać serię z detektywem Strike'iem. Gdy dowiedziałem się, że to książka Rowling pod pseudonimem byłem bardzo zaintrygowany. Nawet jeżeli nikt nie czytał to na pewno każdy kojarzy serię o małym czarodzieju. Stąd też wielkie zainteresowanie. Tutaj mamy totalne przeciwieństwo. Autorka zabrała się bowiem za stworzenie powieści sensacyjno - kryminalnej.
  Pod oknem jednego z apartamentowców zostaje znalezione ciało supermodelki Lulu Landry. Zważywszy na to, że jest osobą znaną, każdy wie, że miała problemy ze swoim chłopakiem. Dlatego policja stwierdza czyn popełnienia samobójstwa jako przyczynę zgonu. Jednak John Bristow, który był wujem Luli zatrudnia prywatnego detektywa - Cormorana Strike'a. Według niego Lula Landry została zamordowana.

Detektyw Strike ma za sobą ciężką przeszłość. Jest weteranem wojennym. Widać ogromną różnice między detektywami, których znamy z innych książek. Cormoran Strike ma problemy finansowe i bardzo dobrze zdaje sobie sprawę,że długo tak nie pociągnie. Rozstaje się ze swoją dziewczyną, a nowym jego domem staje się biuro. Strike jest bardzo ciężką postacią, która zaczyna staczać się na samo dno. Pewnego dnia w biurze zjawia się dziewczyna o imieniu Robin. Zostaje sekretarką w biurze detektywistycznym. Czy stworzą duet doskonały? Podczas toczenia się śledztwa wychodzi wiele nowych faktów. Jeżeli chodzi o samego mordercę to niestety bardzo ciężko wpaść na jego trop i odgadnąć kto to taki. W książce jest wiele pułapek zastawionych przez samego autora mających na celu wpędzenie czytelnika w ślepą uliczkę.

   Czy wpadłbym na pomysł, że pod pseudonimem ukryła się J.K Rowling?  Obecnie wszyscy o tym wiemy. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na talent autorki. Jak wiecie styl pisania kobiety i mężczyzny ma elementy charakterystyczne. Bardzo łatwo jest odgadnąć nam czasami, czy zostało to napisane przez kobietę, czy mężczyznę. Tutaj miałbym pewien problem. Dlaczego? Rowling bardzo starła się zatuszować kobiecość w powieści. Oczywiście udało się jej to prawie w stu procentach. Jeżeli ktoś chciałby się przyczepić to oczywiście znajdzie jakieś mankamenty. Osobiście uważam, że autorka dała popis swoich możliwości jak i wszechstronności. Między fantastyką, a kryminałem jest wielka różnica. Czytając Wołanie kukułki ma się wrażenie, jakby autor pisał już którąś powieść z kolei, ponieważ jest bardzo szczegółowo dopracowana

Robert Galbraith postanowił, że dużą rolę w zachowaniu głównego bohatera odegra tajemniczość. Za każdym razem kiedy Strike odkrywa jakiś fakt nie dzieli się nim z nami. To powoduje napięcie i ciekawość czytelnika. Bardzo dobrze buduje napięcie. Jest to pierwszy tom przygód detektywa Strike'a oraz Robin. Bardzo jestem ciekaw kolejnych tomów. do tej pory ukazały się trzy tomy powieści, a czwarta jak podała autorka jest w przygotowaniu. Jako ciekawostkę pozostawiam wam link do trailera serialu STRIKE, który powstał na podstawie książek Roberta Galbraith'a. Bardzo wam polecam przeczytać Wołanie kukułki, jeżeli lubicie dobry, klimatyczny kryminał :) 





Strike - The Cuckoo's Calling: Trailer - BBC One





Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu


czwartek, 19 października 2017

Dzikie królestwo || Gin Phillips




Tytuł:       Dzikie królestwo
Autor:       Gin Phillips
Wydawnictwo: ZYSK I S-KA
Liczba stron:303


"Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka."
~~Jan Paweł II



     
    Godzina 16:55 -  za chwilę zostaną zamknięte wszystkie bramy Zoo. Joan prosi swojego syna, aby powoli szykował się do opuszczenia terenu i powrotu do domu. Jednak gdy zmierzają do wyjścia przy głównej bramie matka chłopca zauważa w dłoni mężczyzny broń. Joan ciągnie za rękę swojego syna Lincolna i postanawia się ukryć. Zwykłe przeciętne popołudnie zamienia się w koszmar. Na szczęście ma przy sobie telefon. Pierwszą osobą o której pomyślała jest jej mąż. Musi mu dać znać. Jednak on już napisał jej wiadomość "Chyba nie jesteście w zoo, co? Daj mi znać jak najszybciej"

Matka i syn znajdują się w pułapce. Są uwięzieni jak zwierzęta w zoo. Najprawdopodobniej jest dwóch strzelców. Co ciekawe cała akcja książki rozgrywa się w przeciągu trzech godzin. Wydawałoby się, że to jednak nie do końca przemyślane przez autorkę zamierzenie, jednak w tym przypadku sprawdza się bardzo dobrze. Dodatkowo mamy nietypowe miejsce dla całej akcji jakim jest zoo. Dlatego uważam, że jest to bardzo oryginalna książka, odbiega od schematu wszystkich dreszczowców. Gdy się ściemnia mały Lincoln zaczyna narzekać, ponieważ jest głodny. Joan nie ma przy sobie niestety nic do jedzenia. Wie, że może przedostać się do automatu z przekąskami. Tylko czy powinna ryzykować, aby zaspokoić głód syna? Jak każda matka chce dla swojego dziecka najlepiej. Zdaje sobie sprawę, że jeżeli jej syn nic nie zje, zacznie płakać. Wtedy będzie już za późno. Taka sytuacja zdradziłaby ich położenie. Główny element całej powieści, który przykuwa uwagę to obraz matczynej miłości. Obraz tego co może zrobić matka dla własnego dziecka. Do czego jest zdolna i ile jest w stanie poświęcić? Okazuje się, że wiele.
Książka doczeka się również ekranizacji, która jest już w przygotowaniu. W jedną z ról wcieli się Margot Robbie - znana miedzy innymi z Wilka z Wall Street i Legionu samobójców. Na tylnej okładce książki możemy znaleźć również informację, ze książka ta według "Guardiana" to najlepszy thriller lata oraz według "Observera" thriller miesiąca. Niestety z tym się nie zgodzę. Jest to bardzo dobra książka, lecz wydaje mi się, że potencjał tej książki nie został wykorzystany. Pomysł na miejsce i akcję był genialny. Jednak w thrillerze  oczekujemy wielu emocji, dreszczy i nagłych zwrotów akcji. Tego mi zabrakło. Natomiast co urzeka w samej historii - to miłość matki do swojego dziecka. Tutaj w książce ostało to bardzo dobrze pokazane. Emocje były również, historia łapie za serce.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu

niedziela, 15 października 2017

Maestro || Geir Tangen



Tytuł:        Maestro
Autor:        Geir Tangen
Wydawnictwo:  Dolnośląskie
Liczba stron: 318


"Wszystko, co może pójść źle, pójdzie źle, i to w najgorszym możliwym momencie."






Zanim przejdziemy do samej książki chciałbym wam bliżej przybliżyć sylwetkę naszego autora jakim oczywiście jest  Geir Tangen. Pracował jako dziennikarz i redaktor w kilku norweskich wydawnictwach. Według statystyk od  ponad pięciu lat prowadzi najpopularniejszego bloga poświęconego literaturze! Jego recenzje czyta regularnie ponad 170 000 osób. Każdy z blogerów chyba marzy o czymś takim, ale Geir poszedł o krok naprzód i napisał książkę. Podkreślam, że mamy tutaj do  czynienia z debiutem!


Zdradzę wam małą tajemnicę! Osobiście nie przepadam za norweskimi kryminałami, a wiem, że takich osób jest bardzo mało. Niestety dla mnie lepsze są po prostu amerykańskie, a nawet czasem polskie. Jednak w przypadku Maestro jestem na tak. Przyczyniło się do tego kilka rzeczy. Po pierwsze jak już wcześniej wspominałem jest to debiut. Bardzo szukałem niedociągnięć, ale ich nie znalazłem. Fabuła jest bardzo dobrze dopracowana, opisy bardzo szczegółowe.


O czym jest Maestro? Poznajemy pogrążonego w depresji dziennikarza, którego dobre lata już chyba minęły. Pewnego dnia odbiera on bardzo tajemniczego e-mail'a w którym anonim zawiadamia go o planowanym czynie popełnienia przestępstwa.Niestety następnego dnia dochodzi do zbrodni, a on zaczyna otrzymywać więcej przesyłek. Po kilku ciężkich przypadkach policja dochodzi do wniosku, że same czyny popełnienia morderstwa są bardzo znajome.


Na początku ciężko skojarzyć fakty. Jednak po chwili już jest wiadome, że Maestro wzoruje swoje "mordy" na podstawie bestselerowych powieści kryminalnych  m.in Jo Nesbo. Czy policji uda się w końcu go powstrzymać? 

Czy polecam?  Powiem szczerze, że książka przeszła moje oczekiwania. Uwielbiam zabierać się za debiuty, ponieważ czasem one w świetny sposób potrafią mnie zaskoczyć. Mroczna, intrygująca i wciągająca powieść dla prawdziwych fanów dobrego kryminału. 



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu