TAŃCZĄCE MARTWE DZIEWCZYNKI || GRAHAM MASTERTON

TAŃCZĄCE MARTWE DZIEWCZYNKI || GRAHAM MASTERTON




Tytuł: Tańczące martwe dziewczynki
Autor: Graham Masterton 
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 19/09/2018
Liczba stron: 464
Moja ocena: 6/10




OPIS WYDAWNICZY:
W szkole tańca w centrum Cork wybucha pożar. Trzynaście utalentowanych dziewcząt ginie w płomieniach. Prowadząca śledztwo nadinspektor Katie Maguire dopatruje się w tym celowego działania i łączy pożar z innymi nawiedzającymi wcześniej miasto. Zwłaszcza z jednym, którego ofiary już nie żyły, kiedy pojawiły się pierwsze płomienie. Żeby znaleźć sprawcę, musi wejść w nowy dla niej świat irlandzkiego tańca ludowego – pełen nieposkromionych ambicji i zawiści – i stawić czoło najbardziej bezwzględnemu zabójcy, z jakim miała dotąd do czynienia.


JESTEM BARDZIEJ NA NIE NIŻ NA TAK 

Pomimo faktu iż jest to już ósmy tom z serii to brak znajomości poprzednich w zupełności nie przeszkadza. W końcu miałem okazję poznać pióro Mastertona, ponieważ planowałem jakąkolwiek jego książkę przeczytać już dawno temu. Jednak co do samego spotkania mam bardzo mieszane uczucia. Akcja rozpoczyna się dość mocno co sprawia, że byłem zaintrygowany. Bohaterowie są bardzo ciekawi, ale są rzeczy w tej książce, które zupełnie nie były potrzebne. Mówić o nich to zdradzić fabułę, ale dla przykładu jest pewien opis na około 12-14 stron czegoś co zupełnie nie jest potrzebne czytelnikowi. Ja odebrałem to po przeczytaniu całości jako zapychacz. Po drugie - może mi to nie przeszkadzało, ale w powieści znajduje się dość interesująca scena erotyczna. No cóż.... Wydaje mi się, że przez Panie może zostać źle odebrana. W takim konkretnym przypadku to już kwestia gustu, ale można by było zapytać po co ona tam była?  Obrzydliwy, plugawy gang, wykorzystywany jako okropny sposób na zachowanie milczenia kobiety. Druga z udziałem Katie, Kyny i Conora niemal na granicy pornografii. Bardzo dziwne było to, że Katie, kobieta nękana trudnościami z byciem kobietą w zdominowanym przez mężczyzn świecie, miałaby parną sesję z dwoma kolegami, z których obaj są znani policji. Sporadycznie w książkach znajduje się jakiś bohater który mnie irytuje. Jednak postać Katie bardzo nie przypadła mi do gustu. W pewnych momentach wyobrażałem sobie jak wpada pod samochód, czy staje w płomieniach. Szczerze powiedziawszy jedna z najbardziej irytujących bohaterek z jakimi miałem do czynienia w swoim życiu. I tutaj pojawia się problem - polecam? Nie znam poprzednich tomów, ale mam wrażenie, że po prostu trafiłem na ten niezbyt dobry.Co do pióra Mastertona nie mam żadnych zastrzeżeń. Czyta się to bardzo dobrze, ale jak wspomniałem wcześniej - zapychacze stron i denerwująca bohaterka. Wszystko to ratuje przede wszystkim oryginalny pomysł na fabułę i ciekawa akcja dziejąca się w książce. Jednak nie jest to nic nadzwyczajnego. Czytając książkę byłem bardzo zadowolony jednak im bliżej końca tym mój zachwyt powoli się wypalał.




Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:



















Bez słowa || Rosie Walsh

Bez słowa || Rosie Walsh




Tytuł: Bez słowa
Autor: Rosie Walsh
Wydawnictwo: Zysk i ska 
Liczba stron: 444
Data premiery: 10/2018
Moja ocena: 8/10






OPIS WYDAWNICZY
Siedem idealnych dni. Potem on zniknął. Gdy Sarah poznaje Eddiego, zapomina o całym świecie. Pragnie nacieszyć się każdą wspólną chwilą. Spędzają razem - jak zgodnie stwierdzają - najpiękniejszy tydzień w ich życiu. Aż nadchodzi nieuchronne rozstanie… Obiecują sobie utrzymywać kontakt, zanim nie wymyślą planu na wspólne jutro. Lecz jedno z nich nie dotrzymuje słowa… Nie daje znaku życia. Przepada jak kamień w wodę… Przyjaciele namawiają ją, by zapomniała o nim. Ale ona nie może. Wie, że coś się stało, że musi istnieć jakieś wytłumaczenie. Minuty, dni, tygodnie mijają, a Sarah jest coraz bardziej zmartwiona. Ale wkrótce (pewnego dnia) odkrywa, że miała rację...Wyjątkowa i przewrotna opowieść o ludziach, którzy nigdy nie powinni stanąć na swojej drodze.






KSIĄŻKA, KTÓRA ZASKOCZY NIE JEDNEGO CZYTELNIKA

Siedem dni. Tylko? A może AŻ? To wystarczyło, aby Sarah poznała Eddiego, a między nimi rozkwitł romans. Może wydawać się, że w tym momencie spadł deszcz jednorożców, a poziom słodyczy pokazuje stan 200% , ale im dalej tym bardziej zaskakująco. Emocje, humor, ale przede wszystkim zwroty akcji. Ta książka naprawdę mnie zaskoczyła!

Kolejna książka, która w ostatnich tygodniach  wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Opis przeczytałem tylko raz podczas propozycji zrecenzowania książki i było to już dość dawno temu. Postanowiłem nie odświeżać sobie pamięci o czym dokładnie jest ta historia  i zabrać się za czytanie. Bez słowa to historia miłosna, która okazała się być również bardzo tajemnicza. Książka jest przyjemna w odbiorze, akcja jest dość intensywna, a wszystko owiane jest nutą tajemniczości.

Bez słowa porusza dość ciężkie dla nas tematy takie jak żałoba, czy nienawiść. Takie elementy w książkach są powszechnym zjawiskiem, ale w tym przypadku bardzo spodobał mi się sposób w jaki to zostało przedstawione. Nic na początku nie wskazywało, że będzie to dobra książka, ponieważ początek to trochę taki tani romans. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałem wrażenie, że za  chwile obok mnie spadnie deszcz cukierków, a po chwili pojawi się tęcza. Jednak po chwili zaczyna coś się dziać i natłok "faktów" zaczyna obracać tani romans w zupełnie co innego. W związku z tym czytelnik jest zaintrygowany bo nie wie o co chodzi. Bez słowa zawiera dużo zwrotów akcji. Nie są to takie zwroty jak np. w kryminałach, ale są wielkim zaskoczeniem. Zdaję sobie sprawę, że pewnie większość z was ten początek rozczuli, jednak dla mnie było za słodko. Na szczęście stało się to co się stało :)

Pomysł na fabułę i samo zakończenie jak najbardziej na plus. Tym bardziej, że jest to debiut. Nie każdemu spodoba się ta historia, ale jeżeli macie duszę romantyka / romantyczki to jak najbardziej lektura dla was. Jeżeli jednak nie zaczytujecie się w tego typu książkach to lepiej sięgnąć po coś z innej półki. Głównym atutem tej historii są emocje towarzyszące czytelnikowi i nuta niepewności przewijająca się po kartach powieści. Każdemu z nas podobno los przygotował ścieżkę, ale jak ona wygląda? Tego nie wiemy. Bez słowa pokazuje, że życie może nas niejednokrotnie zaskoczyć. Miłość, strata, ból, a także otrzymanie drugiej szansy. Jeżeli jesteście fanami takich książek to uważam to za #mustread.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:









ZGADNIJ KTO || CHRIS MCGEORGE

ZGADNIJ KTO || CHRIS MCGEORGE



Tytuł: Zgadnij kto
Autor: Chris McGeorge
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 05/09/2018
Liczba stron: 418
Moja ocena: 7/10





OPIS WYDAWNICZY 
W wieku jedenastu lat Morgan Sheppard rozwiązuje zagadkę niespodziewanej śmierci swojego nauczyciela matematyki. Mimo że wyglądała na samobójstwo, Morgan odnajduje zabójcę i zyskuje przydomek „małoletniego detektywa”. Dwadzieścia pięć lat później…Morgan Sheppard budzi się w obcym pokoju hotelowym przykuty kajdankami do łóżka. Oprócz niego jest tam pięć nieznajomych osób. W łazience znajdują czyjeś zwłoki. Jedna z osób w pokoju jest zabójcą, a Sheppard ma trzy godziny, by odkryć która. Jeżeli mu się nie uda, wszyscy zginą. W pokoju z każdą upływającą minutą gęstnieje atmosfera. Dochodzi do kłótni, wybuchów paniki, wzajemnych oskarżeń. Sheppard, walcząc ze swoimi ograniczeniami i uzależnieniami oraz pokonując niechęć otaczających go osób, rozpaczliwie poszukuje rozwiązania zagadki. Aby uratować siebie i pozostałych przed niechybną śmiercią, będzie musiał cofnąć się do lat swojego dzieciństwa i zmierzyć się z duchami przeszłości.

                           



JAK TO WYSZŁO? 

Escape room to miejsce, które zawsze chciałem odwiedzić. Ciekawy jestem, czy wraz ze znajomymi udałoby  się nam rozwiązać daną zagadkę. Kiedy zobaczyłem zapowiedź od wydawnictwa Insignis wiedziałem, że to ma potencjał na dobrą książkę, bo lubię czytać coś nowego, a z  motywem escape roomu w książce jeszcze się chyba nie spotkałem. Ciekawość oczywiście podsyciła promocja książki jak i same opinie recenzentów. Zdania są podzielone. Nie ma nic pomiędzy, a książka podobno albo się spodoba, albo nie. Im więcej szumu wokół książki tym bardziej człowiek chce ją przeczytać. Dodam, że Zgadnij kto to debiutancka książka Chrisa McGeorga. Czy świetny pomysł na fabułę został wykorzystany i stworzono kryminał doskonały?

Od samego początku strasznie wkręciłem się w fabułę. Lektura jest bardzo dynamiczna i wstępuje w niej kilka zwrotów akcji. Klimat escape roomu, zagadka do rozwiązania i napięcie powodują, że czujemy się jak jeden z graczy. Oddanie klimatu tej książce wyszło Chrisowi doskonale. Czy zgadłem kto? Niestety nie. Ale po lekturze wiem, że gdyby nie pewne szczegóły które mnie rozpraszały (oczywiście w zamyśle autora) to może bym odgadł, ale jednak ciągle miałem wątpliwości. Pojawianie się tajemniczego mężczyzny w masce konia na telewizorze w pewnym momencie przypominało mi fragmenty filmu Piła. Trochę mnie to śmieszyło, ale bardziej się cykałem, bo przyznam się przeraża mnie ten z Piły. Największym plusem tej książki jest kreatywny pomysł na fabułę. Mamy tutaj powiew świeżości na polskim rynku wydawniczym. Coś bardzo oryginalnego, więc większość z was powinna być zadowolona :)

Po raz kolejny w moim przypadku mam do czynienia z książką której akcja toczy się dwutorowo. Przeszłość i teraźniejszość. Zauważyłem, że jest to ostatnio bardzo popularne i samo w sobie nadaje zawsze tajemniczości danej lekturze.  Pióro autora jest bardzo lekkie, czyta się to szybko i przyjemnie, a dodatkowym plusem są krótkie rozdziały. Jedyne co mi się nie spodobało to moment w książce gdzie było zero akcji. Jednak po kilkudziesięciu stronach akcja wróciła na tory. Ciekawy jestem kolejnych książek autora i mam nadzieję, że już niedługo kolejna nowość trafi na półki w księgarniach. 


NIE ODPUSZCZAJ || HARLAN COBEN

NIE ODPUSZCZAJ || HARLAN COBEN



Tytuł: Nie odpuszczaj 
Autor: Harlan Coben 
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 03/10/2018
Liczba stron: 400
Moja ocena: 8,5/10








OPIS WYDAWNICZY:
Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata. Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie zniknęła bez śladu również Maura, którą Nap uważał za miłość swojego życia. Kiedy po latach od zaginięcia Maury śledczy znajdują jej odciski palców w samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.


                       

JAK ZWYKLE POKAZAŁ KLASĘ!

Dziesiątki tysięcy fanów w Polsce  w końcu doczekało się kolejnej książki MISTRZA. Harlan Coben powraca tym razem z powieścią Nie odpuszczaj, która od pierwszych stron intryguje. Jeden z najwspanialszych autorów, który zajmuje u mnie miejsce na podium nigdy nie zawodzi, chociaż nie czytałem jeszcze W domu ( bo o tej książce akurat słyszałem wiele różnych opinii). Jest to jeden z nielicznych autorów po którego książki można sięgać w ciemno. One zawsze są dobre, zawsze zaskakują i zawsze udowadniają jakim świetnym pisarzem jest Harlan.
Po raz kolejny Coben dostarcza nam porywający thriller, trzymający w napięciu i niepozwalający czytelnikowi przez większość fabuły na rozwiązanie zagadki. Zadziwiające jak wiele książek wydał autor, a za każdym razem zaskakuje oryginalnością i  warsztatem. Tym razem stworzył bardzo klimatyczną książkę. Mamy gliniarza z New Jersey, zagadkowego mordercę, który przywołuje nierozwiązany przypadek sprzed lat i niepokojące wspomnienia o śmierci brata bliźniaka Leo. Czy przeszłość powróciła? Czy wszystko w końcu się wyjaśni?


W samym spisku jest coś pięknego, bo nie można znaleźć go w wielu powieściach kryminalnych. A to tylko kolejny atut tej powieści.  Książka jest przez to chwytliwa, a to sprawia, że ciężko odłożyć ją na bok :) Uwielbiam sposób w jaki Coben tworzy swoich bohaterów. Wszyscy są autentyczni i ciekawi. I to zjawisko jest charakterystyczne dla każdej z jego książek. Bohaterowie nie nudzą czytelnika, a wręcz przeciwnie. Taki niewidzialny sznurek, który ich do nas przyciąga. Dla książek Harlana charakterystyczne jest również wtapianie w fabułę  problemów z którymi boryka się współczesny świat. Tym razem poruszona jest kwestia przemocy domowej, ale także książka pokazuje jak nieprzemyślane decyzje wypływają na nasze dalsze losy. Nie ważne, że jesteśmy młodzi i głupi, albo wydaje się nam, że zjedliśmy wszystkie rozumy. Jeżeli podejmiemy w swoim życiu złą decyzję, czy też dokonamy złego uczynku to kiedyś wyjdzie to na jaw. Wtedy taka osoba musi liczyć się z konsekwencjami w związku z podjętymi decyzjami, czy czynami. Harlan Coben to po prostu mistrz. Nie trzeba prawić mu komplementów. To jego książki i jego historie przemawiają za tym jakim jest twórcą.



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:


KARTOTEKA 64 || JUSSI ADLER-OLSEN

KARTOTEKA 64 || JUSSI ADLER-OLSEN



Tytuł: Kartoteka 64
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Cykl: Departament Q
Liczba stron: 440 
Data wydania: 24/05/2018
Moja ocena: 8/10




OPIS WYDAWNICZY:
1987 rok. Nete Hermansen planuje zemstę na tych, którzy przed laty się nad nią znęcali. Głównym celem ma być Curt Wad, charyzmatyczny chirurg, jeden z członków duńskiego ruchu nawołującego w połowie XX wieku do sterylizacji dziewcząt sprawiających szczególne problemy. Ponad dwadzieścia lat później detektyw Carl Mørck prowadzi śledztwo dotyczące Rity, właścicielki burdelu, która zaginęła w latach 80. Pojawia się nowy dowód w sprawie, która zniszczyła życie jego dwóm współpracownikom –sprawie, przez którą został zesłany do Departamentu Q. Kiedy Assad i Rose, pomocnicy Mørcka, odkrywają, że w czasie zniknięcia Rity zaginęło także wiele innych osób, detektyw ostatecznie postanawia rozpocząć śledztwo. Badając kolejne zaginięcia, zbliża się stopniowo do Curta Wada, którego determinacja, by ziścić swoją wizję z młodości, osiągnęła apogeum. A brutalne zachowanie względem Nete i innych to zaledwie niewielki ułamek zła, do jakiego jest zdolny…


PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY, CZYLI - JAK MI SIĘ PODOBAŁO?!

To uczucie kiedy przeczytasz książkę i nagle okaże się, że jest to czwarty tom z danej serii. Nie wiem dlaczego tego nie sprawdziłem - po prostu zacząłem czytać. Na wstępie zaznaczę, że brak znajomości poprzednich tomów nie przeszkadza w czytaniu , bo dla przykładu Ja osobiście się nawet nie zorientowałem. Co do samej książki to  mamy do czynienia z bardzo klimatyczną lekturą. Kartoteka 64 to czwarty tom z serii Departament Q. Rok 2010 przeplatany z przeszłością. Ciekawa zagadka i bardzo ciekawy główny bohater :)

Zawsze gdy widzę, że książka zawiera +400 stron mam obawy, że będzie ona  po prostu przegadana. Jussi Adler - Olsen zrobił coś z czym spotykam się stosunkowo rzadko co do ilości przeczytanych książek, albowiem stworzył dynamicznych bohaterów, a dialogi między nimi nie są wymuszone. To duży plus dla powieści, bo taki szczegół nadaje realności. A wszystko to sprawiło, że książka nie została przegadana.  Od dobrego kryminału zazwyczaj oczekuję oryginalnego pomysłu na fabułę, dobrze rozbudowane postaci jak i element, który mnie zaskoczy.  Do tego szczypta humoru dla bohaterów i mamy powieść idealną. W Kartotece 64 to wszystko jest. Lecz nie jest to książka idealna bo taka otrzymała by ode mnie dziesiątkę. Całość jednak jest utrzymana na wysokim poziomie co gwarantuje czytelnikowi świetnie spędzony czas z lekturą. Już na wstępie - sam prolog jest mocny! Kartoteka 64 to książka o kobiecie, którą dosięgła krzywda. I za tą krzywdę postanowiła zebrać zapłatę.

                        

Autor zajmuje się nieprzyjemnym tematem selektywnej reprodukcji, przyglądając się historii Sprogo, duńskiej wyspy, która była używana od 1923 do 1959 roku, aby uwięzić kobiety uważane za rozwiązłe i uniknąć niechcianych ciąż. Wiele kobiet zostało zmuszonych do sterylizacji przed powrotem do społeczeństwa. Adler-Olsen dodaje fikcyjnego złoczyńcę, czarującego, ale złego lekarza, którego misją jest zapewnienie czystości duńskiej populacji. Radzę nastawić się czytelnikom na wiele emocji, ponieważ autor nie dość, że płynnie miesza wątki to owiewa wszystko tajemnicą. Sama postać Curta Wad'a jest bardzo interesująca w tej książce. Chociaż interesująca może zabrzmieć źle. Praktyka Curta stawia w osłupienie, zaskakuje, ale przede wszystkim przeraża. Cały pomysł z tą książką został przemyślany i napisany na wysokim poziomie.



Książki tego autora z tego co się dowiedziałem zostały zekranizowane! Na chwilę obecną CHYBA (bo pewności nie mam) pierwsze trzy tomy :) Poniżej macie trailer jednego z nich: 



17/10/2018 - PREMIERA 5 TOMU Z CYKLU DEPARTAMENT Q 

Piętnastoletni Marco przez lata był tłamszony przez swego stryja Zolę, głowę klanu zmuszającego chłopaka do niewolniczego, przestępczego życia. Gdy Marco dowiaduje się, że stryj chce go okaleczyć, by zwiększyć jego możliwości zarobkowe, dokonuje niemożliwego – wyrywa się z żelaznego uścisku krewnych. Ale szczęście chłopaka trwa krótko – przypadkowe odkrycie mrożącej krew w żyłach tajemnicy klanu sprawia, że znów zmuszony jest do desperackiej walki o życie. Czy ratując siebie, zdecyduje się wydać stryja i pogrąży tym samym zamieszanego w sprawę ojca? Dla Carla, Assada i Rose, powoli wgryzających się w śledztwo prowadzące do korupcji w sektorze bankowym, szwindlu na poziomie ministerialnym i odległej afrykańskiej dżungli, jasne jest, że nie tylko rodzina chce zamordować Marca. Mørck nie potrafi zapomnieć żarliwego spojrzenia chłopaka, a potężne, kłębiące się wokół niego siły wywołują w nim poruszenie. Czy to zadanie przerośnie Departament Q?



Jussi Adler-Olsen będzie również gościem tegorocznych Krakowskich Targów Książki


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:

Zimny strach || Mads Peder Nordbo

Zimny strach || Mads Peder Nordbo



Tytuł: Zimny strach
Autor: Mads Peder Nordbo
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 440
Data wydania: 19/09/2018
Moja ocena: 5/10





OPIS WYDAWNICZY:
Bohaterowie bestsellera "Dziewczyna bez skóry" powracają w kolejnym mrożącym krew w żyłach thrillerze! Mroczna Grenlandia, zagadki z przeszłości, młody dziennikarz i uparta dziewczyna zdeterminowani, by poznać prawdę. "W Tasiilaq nikt nigdy niczego nie widział ani niczego nie mówił, mimo że ludzie wiedzieli o wszystkim." Przyrodnia siostra Matthew znika podczas weekendowej wycieczki do opuszczonej grenlandzkiej osady. Tupaarnaq, młoda, niezależna Grenlandka, oskarżona niegdyś o zabójstwo ojca, powraca więc do Nuuk, aby pomóc swojemu jedynemu przyjacielowi Matthew odnaleźć dziewczynę. Ślady krwi na terenie osady świadczą o zbrodni, ale dopiero gdy matka Arnaq otrzymuje telefon od córki, przerażonej i na skraju wyczerpania, staje się dla wszystkich oczywiste, że czasu na odnalezienie zaginionej jest coraz mniej…Ojciec Matthew, Tom, jako młody żołnierz w amerykańskiej bazie w Thule uczestniczył w tajnym eksperymencie o katastrofalnych skutkach. Tom został oskarżony o podwójne morderstwo, zmuszony do ucieczki i życia w ukryciu. W związku ze zniknięciem Arnaq tajemnice z Thule wychodzą na jaw, a Matthew zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że jest pionkiem w grze toczącej się o życie i śmierć. Rozpaczliwie szukając Arnaq i próbując zrozumieć, co naprawdę stało się z jego ojcem, musi stawić czoło grenlandzkiej policji i armii amerykańskiej, która dąży do schwytania Toma. Ale przede wszystkim zmierzyć się ze swoimi wspomnieniami…

                          


NIESTETY BARDZO SIĘ ZAWIODŁEM!

Kiedy tylko zobaczyłem w zapowiedziach Zimny strach to zacząłem odliczać dni aż w końcu książka trafi w moje ręce! Kiedy czytałem pierwszy tom - Dziewczyna bez skóry byłem wniebowzięty i bardzo pozytywnie zaskoczony. Świetne pióro autora, genialny klimat i świetna zagadka do rozwiązania. Po prostu wielkie 8/10. Zastanawiałem się jak autor poprowadzi fabułę w kolejnym tomie i czy klimat Grenlandii pozostanie bez zmian. Niestety Zimny strach okazał się być jednym z moich największych rozczarowań tego roku. Nie wiem, czy wynika to z tego, że Nordbo postawił ogromną poprzeczkę Dziewczyną bez skóry, czy po prostu ta książka jest słaba. Nie pamiętam kiedy ostatnio zdarzyło mi się czytać książkę przez prawie trzy tygodnie - po rozdziale dziennie. Mroźny klimat oczywiście po pierwszym tomie pozostał i to uratowało jedynie moją ocenę w stosunku do tej książki, ale jeżeli chodzi o akcję to dla mnie była to  klapa. Po prostu wiało nudą. I nawet rozdział, dwa dziennie czasami mnie usypiały.

Nie musicie znać pierwszego tomu, aby sięgnąć po Zimny strach. Wydaje mi się, że książka przypadnie do gustu właśnie takim osobom, którym obca jest Dziewczyna bez skóry. Jako pierwsze spotkanie przy właśnie tej książce będzie na pewno pozytywne. Jednak ktoś kto czytał pierwszy tom może przeżyć duże rozczarowanie. Pomysł na ten tom może i wydawał się dobry, ale zabrakło tutaj napięcia i wartkiej akcji. Niesamowicie się męczyłem z każdą kolejną stroną, ale co się stało to się nie odstanie :) Autor ma ogromny talent co jak wspomniałem pokazał w pierwszym tomie. Każdy powinien go przeczytać!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:

Copyright © 2014 BartoszCzyta , Blogger