Zanim pozwolę ci wejść || Jenny Blackhurst

Zanim pozwolę ci wejść || Jenny Blackhurst




Tytuł: Zanim pozwolę ci wejść
 Autor: Jenny Blackhurst
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 09/05/2018
Liczba stron:448



OPIS WYDAWNICZY:
KAŻDA PRZYJAŹŃ MA SWOJE TAJEMNICE.
Nawet ta, która od lat łączy Karen, Beę i Eleanor. Chociaż zawsze mogły na siebie liczyć, każda z nich ma niezamknięte sprawy z przeszłości. I pozornie idealne życie, które mimo to udało im się zbudować. Wszystko jednak zaczyna się sypać, kiedy do drzwi doktor Karen Browning puka nowa pacjentka, Jessica Hamilton. I kiedy z jej ust padają słowa: Nie naprawi mnie pani. Skoro Jessica nie chce się wyleczyć, po co tak naprawdę przyszła? I skąd wie o Karen i jej najbliższych to, co wydaje się wiedzieć? Wkrótce życie Karen, Bei i Eleanor zamienia się w koszmar. Nagle trzy silne kobiety stają się osaczone i bezbronne. A demony, o których przez lata starały się nie pamiętać, atakują z najbardziej nieoczekiwanej strony. Dokąd doprowadzi gra, w którą zostały zmuszone zagrać? I kto rozdaje karty?



MOIM ZDANIEM:
   
Zanim pozwolę ci wejść okazała się być książką dobrą, ale nie tak dobrą jak oczekiwałem. Jednak książka sama w sobie jest warta uwagi :) Za przeczytanie tej właśnie pozycji przemawia pióro autorki. Jest to największy i najmocniejszy atut tej książki - oczywiście według mnie. Książka nie jest łatwa w odłożeniu  na drugi dzień, ponieważ zbyt wiele się dzieje i z każdą stroną chcemy więcej.  Bardzo przyjemny styl, który powoduje, że czyta się bardzo szybko i z ogromną ciekawością. Jednak co takiego mi się nie podobało? Powtarzalność. Właśnie do tego przyczepiłbym się najbardziej. Takie historie już były, takie zakończenia też. Czyżby? Dla jednego czytelnika tak, a dla drugiego nie. Wszystko zależy od tego jak wiele thrillerów w swoim życiu przeczytaliście. Bo jeżeli połykacie je jak świeże bułeczki na śniadanie to możecie się rozczarować właśnie tym, że książka przypomina wiele, wiele innych historii. Ale dla czytelnika, który po thrillery sięga od czasu do czasu na pewno przypadnie do gustu. Kolejną złą rzeczą w całej tej historii było zakończenie. Nie mam tu na myśli, że skończyło się nie po mojej myśli, ale o to, że tego zakończenia nie było. Nie było zakończenia na miarę tej historii - na miarę thrilleru psychologicznego. Od takich książek oczekuje się wielkiego WOW na koniec historii. Tutaj domyślimy się w większości bardzo szybko kim jest ta osoba.... A nie o to tutaj chodziło.


   Pomimo tego, że ta końcówka  mnie nie porwała w taki sposób jakbym chciał to Jenny Blackhurst dała popis swoich możliwości w kreowaniu sylwetki bohaterów. Portrety psychologiczne jakie stworzyła autorka na prawdę robią wrażenie. Nasi bohaterowie są owiani tajemnicą, a z każdą stroną sposób ich kreowania na prawdę robi wrażenie. Dlatego to jest powód dlaczego polecę wam Zanim pozwolę ci wejść. Rzadko się zdarza, aby moja wyobraźnia pracowała na takich obrotach przy tworzeniu ich sobie w mojej głowie. Kwestie psychologiczne również są tutaj dużym atutem. Myśli naszych bohaterów,  rozmyślenia - to sprawia, że książki naprawdę nie chce się odkładać.  Osobiście uważam, że jeżeli to zakończenie zostałoby dopracowane bardziej - była by to jedna z lepszych książek z tego gatunku w 2018 roku. Pomimo tego warto przeczytać i zobaczyć jak genialnie Blackhurst wykreowała swoich bohaterów.

Moja ocena ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐✩✩✩ 



Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:

Małe podsumowanie książek Chrisa Cartera i kilka słów o najnowszej książce | ROZMÓWCA|

Małe podsumowanie książek Chrisa Cartera i kilka słów o najnowszej książce | ROZMÓWCA|

           
"- A co ja będę z tego miał?

- Zostawimy ci wszystkie twoje brzydkie zęby i nie pozwolimy, by tani garnitur przesiąknął krwią. Jak dla mnie, interes życia."
Krucyfiks - Chris Carter 


     Miliony czytelników na całym świecie oczekiwały najnowszej części przygód detektywa Roberta Huntera [The Caller] - "Rozmówca". Wszystkim tym ludziom bardzo współczuję i to jest chyba jedyny plus dlaczego tak późno sięgnąłem po twórczość Chrisa Cartera albowiem osobiście teraz wiem jakie to jest uczucie czekać na kolejny tom. Tak! Oficjalnie mogę powiedzieć, że w dniu dzisiejszym jestem na bieżąco ze wszystkimi książkami tego autora wydanymi w Polsce. W związku z tym pozostał niedosyt. Moje czytelnicze potrzeby w tym momencie cierpią, ponieważ nie wiem, czy jakikolwiek autor / autorka są w stanie zaspokoić moje potrzeby na thriller / kryminał doskonały. Carter robił to od drugiego tomu. Zaskakiwał mnie za każdym razem - oczywiście nie licząc pierwszego tomu gdzie pisałem wam, że od połowy wiedziałem kto stoi za zbrodnią niemalże doskonałą. Ale sposób w jaki napisał pierwszy tom sprawił, że chciałem więcej, więcej i tak oto wszystkie osiem tomów przeczytałem w miesiąc. Kilka osób mówiło mi, żebym tak nie robił. Książkami Chrisa Cartera trzeba się cieszyć. Trzeba robić sobie przerwy bo to za dużo! SERIO? Czytasz świetnie napisaną serię przygód pewnego detektywa i tak o masz sobie zrobić od nich przerwę? To nie dla mnie! 


WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI - WTK 2018 

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się cieszę, że dałem się namówić na przeczytanie Krucyfiksa! A to wszystko tak naprawdę za sprawą mojej znajomej Dominiki, która napisała mi wiadomość chyba 6 tygodni przed targami w stylu " O MÓJ BOŻE - CARTER BĘDZIE - KONIECZNIE IDZIEMY. KONIEEECZNIE" i jak zapewne się domyślacie nie miałem jeszcze pojęcia o kim ona mówi. Ale dobra - zgodziłem się. W związku z tym stwierdziłem, ze nie będę typowym Januszem i nie pójdę do autora nie znając jego twórczości. Dlatego szybko zabrałem się za przeczytanie chociaż jednego tomu i wpadłem po uszy. Każdy czytelnik jest inny, każdy z nas ma własny sprecyzowany gust czytelniczy. Więc nie będzie zawsze tak, że podoba się nam każda pozycja tak samo. Ale my sami wiemy czego chcemy. Przez lata Harlan Coben był niepokonanym numerem jeden na mojej liście mistrzów thrillerów/kryminałów. Nigdy nie sądziłem, że znajdzie się ktoś kto mu chociażby dorównał, a tu nagle okazało się, że ktoś taki istnieje i wydał kilka książek. Jego książki mają dla mnie wszystko to czego od tego typu książek oczekuję. 


                 

Chris Carter jak sam mówi kocha to co robi i nie ma zamiaru przestać. Podczas pracy nad każdą kolejną książką zagłębia się w sekrety danego tematu, różnego typu ciekawostki, aby jego bohaterowie byli jak najbardziej autentyczni.  Na jego korzyść przy pisaniu powieści stoi fakt, że z wykształcenia Chris Carter jest psychologiem kryminalnym. Dlatego od jego książek możecie, a nawet pokuszę się o napisanie powinniście się nastawić na coś bardzo dobrego. Wiedza przy pisaniu każdej historii to podstawa. Jeżeli np. zastanawiacie się czy czytać książki po kolei, czy też nie może w pewien sposób wam podpowiem :) Nie jest to konieczne, ale z drugiej strony po przeczytaniu wszystkich tomów widzę dużą zmianę w samych bohaterach. Głównym przykładem będzie oczywiście nasz detektyw  Robert Hunter, który ewoluuje przy każdym kolejnym tomie.  Kiedy poznajemy go w Krucyfiksie jest świetny. Ale z każdą kolejną historią on staje się bardziej charyzmatyczny. To tak jakby w pierwszym tomie zdawałby się nam kompletny, ale kiedy przeczytamy książki według kolejności widzimy, że Robert odnajduje w każdej historii jakieś nowe elementy swojej duszy. Jest postacią bardzo dynamiczną i czasem zaskakującą. Co najważniejsze ma on swoje wady, ale to czyni go jeszcze lepszym człowiekiem. 



Tytuł: Rozmówca
Seria: Robert Hunter (TOM VIII)
Autor: Chris Carter 
Wydawnictwo: Sonia Draga 
Data premiery: 14/03/2018
Liczba stron: 368






[OPIS WYDAWNICZY]
     Tanya Kaitlin nie może się doczekać relaksującego wieczoru po ciężkim tygodniu, jednak zaraz po wyjściu spod prysznica słyszy dzwonek swojej komórki. Jej najlepsza przyjaciółka, Karen Ward, próbuje nawiązać z nią wideo połączenie. Tanya odbiera telefon i wtedy zaczyna się koszmar…Karen jest zakneblowana i przywiązana do krzesła we własnym salonie. Jeśli jej koleżanka się rozłączy, albo przestanie patrzeć w wyświetlacz, morderca przyjdzie też po nią. Głęboki, szorstki, demoniczny głos na drugim końcu linii jej to obiecał. Hunter i Garcia badają te groźby i zostają wciągnięci w szaloną karuzelę zła, tropiąc drapieżnika, który przetrząsa ulice i media społecznościowe w poszukiwaniu ofiar, a następnie je zadręcza tajemniczymi listami, karmiąc się ich strachem.



[MOIM ZDANIEM]

Wiele razy zaznaczałem, że Chris Carter zaskakuje w każdej kolejnej powieści. Czy tak samo było w Rozmówcy? Czytając całą serię ciągle się obawiałem, że dobra passa tego autora się skończy bo ileż przecież można pisać dobrych książek - oto jest pytanie. Uwielbiam sposób w jaki Carter pisze swoje książki bo fakt, że zaskakuje mnie za każdym razem robi wielkie wrażenie. Za każdym razem jestem w szoku jeżeli chodzi o sam pomysł na fabułę, czy kreacje samych przestępców. Ośmielę się powiedzieć, że Rozmówca to książka przełomowa z powodu samej fabuły, ponieważ nawiązuje ona do dzisiejszych social - mediów. Problem cyberprzestępczości z roku na rok wzrasta i wydaje mi się, że to chciał pokazać autor. To co dzieje się podczas tej historii równie dobrze może zdarzyć się każdej przypadkowej osobie. W każdej chwili możesz odebrać dziwny telefon. Poruszanie tematu z którym obecnie boryka się społeczeństwo zawsze przyciąga czytelnika. Oczywiście to nie jest pierwsza taka książka tego autora, ale to akurat ten temat wybija się z nich wszystkich na szczyt. Każdy z nas ma konto na jakimś portalu społecznościowych typu Facebook. Wydaje mi się, że nie muszę uświadamiać wam w jak znacznym stopniu ludzie dzielą się prywatnym życiem. A to przecież może doprowadzić do katastrofy. Prawda? 

Carter po raz kolejny zagłębił się w mroku ludzkiej natury.Stworzył przerażający obraz problemu dzisiejszego świata. Problemu, który może dotyczyć każdego w erze internetu.


Wyobraź sobie, że pewnego poranka ktoś dzwoni do ciebie i oznajmia, że zada ci dwa proste pytania. Pytania, które są tak łatwe,  że powinieneś znać na nie odpowiedź. Przecież dotyczą ciebie, czy twojej drugiej połówki. Jeżeli nie odpowiesz to właśnie ta druga osoba zapłaci za twoją niewiedzę. 


Z niecierpliwością czekam na kolejny tom przygód wspaniałego detektywa Roberta Huntera. A to już w przyszłym roku w Polsce. Macie czas, aby nadrobić zaległe tomy - o ile ich jeszcze nie czytaliście :)  Może tak jak ja odnajdziecie w Carterze mistrza ;) 



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

Jestem śmiercią || Chris Carter

Jestem śmiercią || Chris Carter



Tytuł: Jestem śmiercią
Autor: Chris Carter
Seria: Robert Hunter
Tom: 7
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 347






Tym razem jest mroczniej, bardziej przerażająco, intensywniej.  Fani makabrycznych, mrocznych, ale przede wszystkim inteligentnych thrillerów psychologicznych doczekali się prawdziwej gratki . Poniżej zostawiam wam opis wydawniczy książki, a w ciągu kilku dni pojawi się post około książkowy związany z Chrisem Carterem. 

Opis:
Dwudziestoletnia kobieta zostaje porwana. Siedem dni później policja odnajduje jej ciało na niewielkiej polanie w pobliżu lotniska w Los Angeles. Zwłoki ułożono z kończynami wyciągniętymi w taki sposób, aby utworzyły kształt gwiazdy.Sekcja zwłok wykazuje, że denatka była torturowana, a następnie zamordowana w bardzo dziwaczny sposób. To jednak nie koniec niespodzianek. Morderca lubi gierki, dlatego zostawił wiadomość wepchniętą w gardło ofiary.Do sprawy zostaje przydzielony detektyw Robert Hunter, który dowodzi jednostką specjalną policji w Los Angeles. Niemal natychmiast odkrywa następne ciało. Hunter wie, że musi działać szybko.Stawiając czoło wyzwaniom pojawiającym się każdego dnia, Hunter odkrywa, że jest na tropie potwora. Drapieżnika, którego przeszłość skrywa straszliwą tajemnicę. Drapieżnika, którego potrzeba krzywdzenia ludzi, oraz żądza mordu nie mogą zostać zaspokojone - ponieważ jest on ŚMIERCIĄ.


Moim zdaniem: 

Detektyw Robert Hunter po raz kolejny udowadnia nam, że potrafi dostać się do umysłu każdego seryjnego mordercy i zacząć myśleć tak jak on. Nie ma słów, aby opisać jak cholernie dobry jest w tym co robi. Jednak mimo wszystko ma swoje wady co nie czyni go irytującą, pełną doskonałości postacią. Jak dobrze wiemy, przy tak dużej serii znudziłaby się nam bardzo szybko. 

Czytając opisy scen, odnalezionych ciał, torturowania, czy okaleczania - wszystko to staje się bardzo realne. Są to mocne książki, ale przede wszystkim bardzo szczegółowo dopracowane. Dlatego osoby o mocnych nerwach lepiej niech uważają.

Samo zakończenie tej książki przeczytałem dwa razy. Nigdy tak nie robię, ale tym razem mój mózg po prostu eksplodował z nadmiaru emocji. Musiałem mieć pewność, że to co przeczytałem to rzeczywiście tam było. Ale tak naprawdę nic nowego nie zostało odkryte. Przyzwyczaiłem się już do tego, że Chris Carter zaskakuje z każdym kolejnym tomem. 

Dla osób które nie znają Roberta Huntera - pracuje dla Sekcji Specjalnej Wydziału Zabójstw w LAPD. Bardzo inteligentny i sprytny. Swoją drogą jest to najlepsza postać detektywa jaką miałem okazję zobaczyć w tego typu książkach. Nie potrafię znaleźć bohatera z innej książki, który dorównałby Robertowi. A takich detektywów znam przecież kilkunastu. To co dzieje się w Jestem śmiercią to ... - te trzy kropki nie są tutaj przez przypadek. Po prostu na chwilę obecną brak mi słów. 

Zabójca zabija nie dlatego, że odczuwa taką potrzebę, ale dlatego, że chce.


Moja ocena: 10/10 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

Kiedy porozmawiasz o książce z jej twórcą twoja opinia w jakiś sposób się zmieni? || A.J Finn - Kobieta w oknie

Kiedy porozmawiasz o książce z jej twórcą twoja opinia w jakiś sposób się zmieni? || A.J Finn - Kobieta w oknie



Emocje po WKT 2018 jeszcze nie opadły, a dzisiejszy post będzie poświęcony jednemu z najważniejszych wydarzeń tegorocznych targów. Nie jest to pierwszy post związany z tym autorem który pojawił się dotychczas u mnie na blogu - jednak po kilkudniowych  przemyśleniach postanowiłem poruszyć pewną kwestię. Kiedy czytałem książkę Kobieta w oknie to zupełnie nie spodziewałem się, że będę miał okazję zjeść śniadanie z autorem. Zaznaczenie tego w tym poście ma ogromne znaczenie. Dlaczego? Otóż A.J Finn posłuży mi tutaj jako doskonały przykład :) 

Często kiedy czytamy daną książkę po pewnym czasie nasza opinia ulega zmianie. Z czym jest to związane? Otóż tutaj można wymienić wiele czynników mających na to wpływ jak np. przeczytamy podobną książkę, która okazuje się być lepsza. Dlatego w późniejszym czasie stwierdzamy, że ta nasza pierwsza książka nie była tak dobra jak na początku sądziliśmy. Często spotykam się także z odwrotną sytuacją. Moja znajoma podchodziła do czytania serii z Harrym Potterem kilka razy. Zawsze nie mogła jej skończyć bo twierdziła, że to nie dla niej. Po dwóch latach została jedną z większych fanek serii. Stąd moje pytanie - w jaki sposób to się stało? Czy te pierwsze podejścia były w nieodpowiednim czasie? A może to nie tego gatunku potrzebowała, aby zadowolić swój czytelniczy głód w tamtym okresie? To temat rzeka nad którym możemy rozwodzić się dniami i nocami. Jednak dzisiaj skupimy się na książce A.J Finn'a z którą mam podobny problem. A chodzi tutaj o odbiór książki. 



Jeżeli prześledzicie kilka postów wcześniej na pewno natraficie na moją opinie dotyczącą jego książki. Była ona oczywiście pozytywna, ale czegoś mi w niej brakowało. Mimo tego oceniłem ją pod względem debiutu jako bardzo dobrą i nadal tak uważam. Chociaż po spotkaniu z autorem i trzygodzinnej rozmowie z nim moja opinia o książce się lekko zmieniła. A mianowicie poznałem kilka faktów z życia Daniela (prawdziwe imię autora iż A.J Finn to pseudonim) które to właśnie przyczyniły się do wykreowania w mojej głowie lekko odmiennej opinii. Z czym to jest związane? Tak naprawdę tego wam powiedzieć nie mogę, ale na pewno wpłynęły na zmianę słowa które wypowiedział Daniel "Walczę z depresją od prawie 20 lat, dopiero od trzech jest ze mną w miarę dobrze. Tak naprawdę dopiero teraz zacząłem żyć" - wtedy zapaliło się w mojej głowie światełko. 

Daniel opowiadał o sobie a ja ciągle dziwiłem się jak wiele wspólnego łączy go z Anną ( główną bohaterką  z jego książki). Postanowiliśmy zapytać o to samego autora, na co Daniel odpowiedział: Chciałem napisać książkę w której będzie duża część mnie, ale nie chciałem pisać z perspektywy faceta" - i tutaj rozpoczyna się moja potocznie zwana rozkmina. Daniel zaczął opowiadać jak walczy przez prawie całe życie z depresją. Po słowach które padły rzeczywiście w jakimś stopniu zauważyłem to podobieństwo między nim a bohaterką z książki. Opowiedział o tym jaki był pomysł na książkę i co by zmienił gdyby mógł. Okazało się, że nie wiele. Na dzień dzisiejszy wydaje mu się, ze jego bohaterka jednak przesadzała z alkoholem, a robienie z ludzi alkoholików nie sprawia mu przyjemności. Do czego zmierzam w tym całym poście ---> Jak bardzo może zmienić się nasza opinia o danej książce kiedy poznamy twórcę? BARDZO. Często może być to zmiana o 180 stopni, jednak w tym przypadku zabrakło mi wiedzy. Głównie na temat samego autora. Nie chciałbym też spoilerować osobom które nie czytały książki dlatego napiszę tak: kiedy pierwszy raz czytałem książkę dużo rzeczy mnie zastanawiało na zasadzie - dlaczego tak? Skąd takie zachowanie? Czy autor miał jakiś "autorytet do stworzenia postaci? Na wszystkie te i wiele innych pytań odpowiedź przyszła z czasem. W momencie kiedy oko w oko spotkaliśmy się z autorem. Jeżeli w momencie kiedy sięgałem po Kobietę w oknie wiedziałbym, że autor w dużym stopniu jest utożsamiony z bohaterką i to w taki sposób - książkę odebrałbym dużo lepiej. Oczywiście nie z powodu depresji autora na którą się leczy. Po prostu czegoś mi brakowało i po tym fakcie ten niedosyt zniknął. Jak to wytłumaczyć?

Dlatego jeżeli nie mieliście okazji jeszcze przeczytać tej książki gorąco ją wam polecam. Ze względu na fakt iż mi się bardzo podobała, ale również z własnej ciekawości. Skoro postanowiliście przeczytać ten post musicie być ciekawi, prawda?  Tego lata ruszają zdjęcia do filmu na podstawie książki którego wypatruję już lornetką! Amy Adams w roli głównej. 


Szaleństwo jest wtedy, Fox - przypomniał mi Wasley, parafrazujący Einsteina - kiedy wielokrotnie powtarzasz tę samą czynność, za każdym razem oczekując innego rezultatu.


Na sam koniec w słabej jakości niestety - 12 minut z lajwa który zrobiłem na spotkaniu z A.J Finnem , a w nim możecie usłyszeć co sądzi o okładkach i jak zareagował na milion, który mu zaproponowano. W tle słychać tłumacza więc nie bójcie się :) A na sam koniec mam nadzieje, że wypowiecie się własnie o opinii. Czy ona się zmienia z biegiem czasu ? Czy wasza opinia sprzed roku nadal jest taka sama do danej książki ? 







Fragment transmisji na żywo ze spotkania :


Zielnik - jedzenie i domowe kuracje z łona natury || Lisen Sundgren [PRZEDPREMIEROWO]

Zielnik - jedzenie i domowe kuracje z łona natury || Lisen Sundgren [PRZEDPREMIEROWO]




Tytuł: Zielnik - jedzenie i domowe 
kuracje z łona natury
Autor: Lisen Sundgren
Wydawnictwo: Marginesy 
Liczba stron: 255
Data wydania: 23/05/2018







Uwaga, ta książka może zmienić twoje życie! Przyroda uzależnia. Dzięki przebywaniu na łonie natury obniża się ciśnienie krwi, oddech staje się głębszy, mózg zaczyna lepiej pracować, a w miejsce stresu pojawia się dobry nastrój. Już kilka minut dziennie wystarcza, by doznać euforycznego upojenia i poczuć się lepiej! (...)
Fragment przedmowy Zielnika  


Ile razy spacerując po lesie, czy pobliskich łąkach widzimy rośliny, które tak naprawdę nie potrafimy zakwalifikować do jadalnych, czy trujących. Zielnik to książka łącząca w sobie przewodnik po roślinach wraz z książką kucharską.

Prawie każda kobieta urządza sobie co jakiś czas domowe SPA. W tej książce znajdziecie wiele wskazówek, które mogą ułatwić wam wypoczynek oraz poprawić stan waszej skóry, czy włosów. Przepisy na maseczki, kuracje na włosy a to wszystko z tego co mamy pod ręką. 

"Okazuje się, że rośliny dziko rosnące są bardzo odżywcze, a naukowcy udowodnili, że nasze dzikie jagody, jak borówki czarne czy borówki brusznice, są znacznie zdrowsze, niż dotychczas przypuszczaliśmy. A zielenina należy do najbogatszych w składniki odżywcze produktów, jakie tylko możemy jeść."

          

Jeżeli tylko jesteście ciekawi co możecie zbierać, jak zbierać, suszyć czy mrozić to Zielnik będzie dla was idealny.  Książka to kompendium wiedzy na temat roślin i ich wykorzystania w celu polepszenia naszego zdrowia. Przy roślinach mamy ciekawe opisy oraz w jaki sposób możemy wykorzystać daną roślinę w kuchni .

Książka zawiera również około 80 przepisów z których możemy sobie skorzystać. Wiele wskazówek, mnóstwo wiedzy i radość z czytania. Jeżeli macie własny zielnik, albo myślicie o założeniu takiego to powinniście się koniecznie zapoznać z książką Lisen Sundgren.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu:

Śniadanie z A.J Finn'em -czyli   czego się dowiedziałem o autorze ?

Śniadanie z A.J Finn'em -czyli czego się dowiedziałem o autorze ?

Dzięki uprzejmości Pani Agnieszki z wydawnictwa W.A.B miałem okazję uczestniczyć w śniadaniu z autorem światowego bestseleru Kobiety w oknie razem z kilkoma innymi bookstagramowiczami oraz booktuberami :) Spędziliśmy z autorem aż trzy wspaniałe godziny przy których autor odpowiadał na wszystkie nasze pytania. A dotyczyły one tak naprawdę wszystkiego. Od najbardziej oczywistego tematu jakim była Kobieta w oknie , jej ekranizację po normalne życie autora. Niestety tego spotkania nie nagrałem, więc wszystko będę pisać z pamięci za co musicie mi wybaczyć :) Pod pseudonimem A.J Finn kryje się zwykły, bardzo pozytywny człowiek, któremu w wieku 20 lat zdiagnozowano kliniczną depresję. Przez 15 lat próbował wszystkiego. Leków, elektroterapii jednak nic się nie zmieniało. Po 15 latach udał się do psychiatry. Usłyszał, że ma chorobę dwubiegunową. 



"Trzy lata temu poszedłem do nowego psychiatry znowu zmienić leki. Mniej więcej przez półtora godziny słuchał mnie po czym powiedział: myślę, że masz zaburzenia dwubiegunowe. Sprzeciwiłem się, powiedziałem, że widziałem Homeland i nie doświadczyłem nigdy czegoś takiego. Powiedział - nie masz pewien wariant zaburzeń.... Po 6 tygodniach poczułem, że moje życie się zmieniło odkąd zacząłem brać leki. Postanowiłem o tym napisać w książce, ale nie miałem ochoty pisać o depresji. Przekazałem bohaterce dużą cząstkę siebie"




Dlaczego pod pseudonimem?
Daniel pracował w branży wydawniczej, więc dużo ludzi już go znało. Nie chciał widzieć wszędzie swojego nazwiska, ani być kojarzony z książką. "Po prostu nie chciałem, żeby wszyscy wiedzieli, że ja to ja". Patrząc na całokształt wypowiedzi Daniela rozumiem to w stu procentach :) 


Co czułeś kiedy dowiedziałeś się, że Kobieta w oknie zostanie zekranizowana?
Pamiętam, że byłem na lotnisku przy terminalu gdzie byłem praktycznie sam. Zadzwonił do mnie mój agent i oznajmił, że na drugiej lini ma FOX'a który daje milion za prawa do ekranizacji. Zapytał mnie się, czy się zgadzam. No słuchajcie - głupie pytanie. Kto nie chciałby miliona dolców? Daniel roześmiał się i stwierdził, że ogarnęła go euforia. Chciał natychmiast się tym komuś pochwalić. Niestety była tam tylko pewna rodzina z dzieckiem - najprawdopodobniej pochodzenia japońskiego. Nie rozumieli angielskiego dlatego pokazałem im kciuki w górę! I wiecie co? Oni zrobili to samo. W tym momencie miałem sześć zer na koncie. 

O tym wszystkim Daniel opowiadał z ogromną dawką humoru, dlatego tekst pisany to tylko słowa. Trzebaby było zobaczyć go wtedy na tym spotkaniu. Widzać po nim, że jeszcze emocje po dobrych wieściach go trzymają!


Co najbardziej podoba ci  się po premierze książki?

Na dzień dzisiejszy prawa do książki sprzedano w 43 krajach. Jak sam autor zapowiada - odwiedzi na pewno połowę z nich. Jest to m.in Korea, Nowa Zelandia, Brazylia - czyli tak na prawdę Daniel zwiedzi większość świata :) Tylko można pozazdrościć, prawda?  Kobieta w oknie gościła na pierwszym miejscu list bestselerów New Jork Times przez wiele tygodni. Wydanie książki to jedno, ale promocja z nią związana spełnia jego marzenie. Marzenie o podróżowaniu. Ale to nie to mnie zdziwiło. Daniel otwarcie stwierdził, że kocha wszystkich fanów, uwielbia się z nimi spotykać, ale to właśnie fani z innych krajów cenieni są przez niego  najbardziej.  "Miejsca gdzie książka musiała zostać przetłumaczona na ojczysty język. Ktoś wkłada w to mnóstwo pracy. Taki czytelnik sięga po coś z zagranicy, więc uważam, że to jest wielkie wyróżnienie dla autora" - komentuje A.J Finn



Ostatnie 45 minut spotkania było na zasadzie podpisywania książki przez Daniela i rozmowie na osobności. Postanowiłem zapytać go o dwie rzeczy, które zainteresowały mnie w związku z jego twórczością. Poniżej już w pełni tłumaczone odpowiedzi Daniela, które na szczęście udało mi się nagrać.


Czy pisanie książki z perspektywy kobiety jako głównej bohaterki było dla ciebie trudne?

Wiesz co, jak zorientowałem się, a raczej doszło do mnie że Kobieta w oknie zyskuje popularność spodziewałem się tego pytania jako "najczęstsze pytanie zadawane na spotkaniach / wywiadach". Jednak przeszło ono obok. Każdy skupia się bardziej nad tym ile mnie jest w Annie.  Wydaje mi się, że to też  wszystko dlatego, że otwarcie mówię o mojej orientacji. A jak wiadomo my geje  jesteśmy bardziej wrażliwi i bardziej rozumiemy kobiety. Ale próbowałem kiedyś napisać coś z perspektywy faceta. Jednak po prostu za każdym razem kiedy mam jakąś myśl widzę to oczami kobiety. Kobietę oczywiście jest trudniej zrozumieć. Ale ja to po prostu poczułem. Tylko wydaje mi się, że przesadziłem z alkoholem jaki piła moja główna bohaterka - zrobiłem z niej alkoholiczkę - śmieje się Daniel. 

W nowej książce również będzie bohaterka na pierwszym planie? Czy może tym razem z perspektywy faceta?
Zgadnij Bart (haha) Oczywiście, że tak. Nie wyobrażam sobie akurat tej historii z perspektywy faceta. Autor powinien starać się pogłębiać swoje możliwości - pisać z różnych perspektyw. Kiedyś na pewno spróbuje jednak to nie jest jeszcze czas kiedy czułbym się w tym dobrze. Na razie druga książka. Zobaczymy przy kolejnych :) 


Po rozmowie z autorem pozostał niedosyt. Mimo, że były to trzy godziny to minęło zbyt szybko. Miło słuchało się opowieści autora, przy czym pozostał zwykłym facetem. Kobietę w oknie polecałem wam jakiś czas temu i nadal jestem na tak! Teraz to już w ogóle każdemu będę polecać. Podkreślałem w recenzji kilka razy, że jest to debiut. Po tym co usłyszałem od autora jestem pod ogromnym wrażeniem. Ale tak to własnie działa gdy spotykamy autora. Dowiadujemy się wtedy jakie miał zamiary w związku z fabułą i o co tak naprawdę chodziło. Nie wiedziałem o autorze nic gdy czytałem książkę i jestem pewien, że odebrałbym książkę wtedy zupełnie inaczej. Dużo lepiej.  Na dzień dzisiejszy wiem co przeżył autor, jak pracował nad swoim debiutem. Jednak bez tego również mi się podobała. Wam bardzo polecam nadrobić zaległości jeżeli takowe macie.   Tego lata zaczną powstawać pierwsze zdjęcia na planie filmu do Kobiety w oknie. Obsada zapowiada się genialna, a sama historia dobrze rozegrana może okazać się kinowym hitem.




Za możliwość uczestniczenia w spotkaniu dziękuję :

Copyright © 2014 BartoszCzyta , Blogger